Na początku to wygląda jak miłość. Cierpliwość. Zrozumienie. Empatia.
Mówisz sobie:
„On ma trudną pracę”
„On inaczej nie potrafi”
„Ja dam radę”
I przez długi czas naprawdę dajesz.
Wspierasz.
Czekasz.
Nie naciskasz.
Tłumaczysz jego milczenie, chłód, nieobecność.
Robisz miejsce na jego świat, odsuwając swój coraz bardziej na bok.
I nawet nie zauważasz momentu, w którym wsparcie przestaje być wyborem, a zaczyna być strategią przetrwania.
Wsparcie jest wtedy, gdy:
- jesteś obok, ale nie kosztem siebie
- rozumiesz, ale nie ignorujesz własnych uczuć
- dajesz przestrzeń, ale nie znikasz
- czekasz, ale nie w nieskończoność
Rezygnacja z siebie zaczyna się wtedy, gdy:
- przestajesz mówić, co czujesz, żeby „nie dokładać mu problemów”
- tłumisz złość, smutek, żal, bo „on ma gorzej”
- bierzesz odpowiedzialność za jego emocje
- wmawiasz sobie, że Twoje potrzeby są mniej ważne
Najbardziej zdradliwy moment:
To nie jest moment, w którym on odchodzi.
To moment, w którym Ty przestajesz się dla siebie liczyć.
Kiedy:
- przestajesz pytać „czego ja potrzebuję?”
- przestajesz oczekiwać bliskości
- przestajesz chcieć od życia więcej
I nazywasz to dojrzałością a to z dojrzałością nie ma nic wspólnego.
Prawda, która boli:
Miłość nie polega na tym, że:
- jedna osoba niesie ciężar za dwie
- jedna rozumie wszystko, a druga nic nie zmienia
- jedna się dostosowuje, a druga trwa w swoim świecie
Miłość nie wymaga znikania. Jeśli, żeby utrzymać relację, musisz:
- być cicha
- być twarda
- być „wyrozumiała ponad miarę”
To nie jest wsparcie. To jest samotność w relacji.
Zdrowe wsparcie ma granice.
I te granice nie są ultimatum. Są prawdą. To moment, w którym mówisz:
„Rozumiem Twoją sytuację.
Ale ja też mam swoje emocje.
I nie chcę dłużej znikać, żeby było nam łatwiej.”
To moment odwagi. Nie egoizm.
Jeśli to czytasz i czujesz napięcie w ciele…
To nie dlatego, że robisz coś źle. Tylko dlatego, że zbyt długo robiłaś wszystko sama. Zbyt długo dźwigałaś na swoich barkach ciężar za Was dwoje.
Masz prawo:
- chcieć bliskości
- chcieć rozmowy
- chcieć bycia widzianą
- chcieć więcej
Nie kosztem siebie i bez rezygnowania z siebie.














0 komentarzy