Dlaczego się zakochujemy? Od serca, przez rozsądek… aż po kompletną absurdalność.

Dlaczego kobiety się zakochują?
„Albo go kocha, albo się uparła. Na dobre, na złe i na litość boską.” W. Szymborska Czytając ten cytat, trudno się nie uśmiechnąć. Bo przecież to o nas – kobietach. Czasem naprawdę trudno powiedzieć, co nami kieruje, kiedy serce zaczyna bić szybciej. Czy to miłość? A może hormon, nadzieja, albo… zbyt długie siedzenie na kanapie z Netflixem i kieliszkiem wina? Zakochiwanie się to jedno z najbardziej fascynujących doświadczeń ludzkich. I jedno z najbardziej nieprzewidywalnych. Potrafimy zakochać […]

„Albo go kocha, albo się uparła. Na dobre, na złe i na litość boską.” W. Szymborska

Czytając ten cytat, trudno się nie uśmiechnąć. Bo przecież to o nas – kobietach. Czasem naprawdę trudno powiedzieć, co nami kieruje, kiedy serce zaczyna bić szybciej. Czy to miłość? A może hormon, nadzieja, albo… zbyt długie siedzenie na kanapie z Netflixem i kieliszkiem wina?

Zakochiwanie się to jedno z najbardziej fascynujących doświadczeń ludzkich. I jedno z najbardziej nieprzewidywalnych. Potrafimy zakochać się „po uszy” w kimś, kto zupełnie do nas nie pasuje – i z rozsądkiem ma tyle wspólnego, co różowa pantera z zoologią.

Ale przejdźmy do konkretów: dlaczego się zakochujemy? Jakie mechanizmy – biologiczne, emocjonalne, społeczne – popychają nas w ramiona tego jedynego (lub tego totalnie nieodpowiedniego)?

  • 1. Chemia, czyli biologia robi swoje

Kiedy spotykasz kogoś, kto Ci się podoba, Twój mózg zalewa się koktajlem chemicznym: dopaminą, oksytocyną, serotoniną i adrenaliną. To one odpowiadają za ten dreszcz emocji, motyle w brzuchu, a czasem… utratę zdrowego rozsądku.

To dlatego na początku relacji czujemy się jak po espresso z potrójnym cukrem. Świat nagle nabiera barw, a on wydaje się być idealny. Czy faktycznie taki jest? Niekoniecznie. Ale biologia chwilowo każe nam tego nie zauważać.

  • 2. Nasz mózg lubi znajome schematy

Często zakochujemy się nieświadomie w kimś, kto przypomina nam dawne emocje – czasem dobre, czasem trudne. Jeśli nieprzepracowałyśmy jakichś wzorców z przeszłości, nasza podświadomość z radością wróci na znajome tory. Nawet jeśli te tory prowadzą prosto w ścianę.

Zakochiwanie się w kimś, kto przypomina nam pewne schematy z okresu dorastania, to nie przypadek – to często próba „naprawienia” starych ran. Niestety, rzadko kiedy kończy się to happy endem.

  • 3. Samotność potrafi zakłamać rzeczywistość

Nie oszukujmy się – presja społeczna, lęk przed samotnością i romantyczne filmy potrafią nieźle namieszać w głowie. Bywa, że zakochujemy się bardziej w pomyśle o miłości niż w samej osobie. W iluzji. W wizji życia we dwoje, które będzie „jak w bajce” (choć księciu bliżej do Jokera niż do królewicza…).

  • 4. Rozsądek też próbuje mieć coś do powiedzenia

Zdarza się też bardziej racjonalne zakochiwanie – takie, które dzieje się stopniowo. Kiedy poznajesz kogoś, z kim masz wspólne wartości, cele, sposób życia. Czasem nie ma tu wielkich fajerwerków na początku – ale jest stabilność, ciepło, zaufanie. I to może być fundamentem naprawdę pięknej relacji.

  • 5. Zakochujemy się… z naprawdę kuriozalnych powodów

A teraz czas na deser. Bo zakochiwanie się potrafi być także totalnie absurdalne. Oto tylko kilka przykładów zasłyszanych w gabinecie coacha i od znajomych:

  • „Bo miał głos jak Marcin Dorociński”
  • „Bo zapamiętał, że nie jem cebuli”
  • „Bo pożyczył mi parasolkę w metrze i zapytał o książkę, którą czytałam”
  • „Bo wyglądał, jakby był bardzo smutny – i chciałam go uratować”
  • „Bo miał psa, a ja mam słabość do facetów z psami”

Brzmi śmiesznie? Może. Ale często to właśnie drobiazgi rozpalają emocje.

Więc… czy zakochiwanie się to przypadek?

I tak, i nie. Z jednej strony – działają na nas silne, często nieuświadomione mechanizmy. Z drugiej – możemy uczyć się siebie, obserwować swoje emocje i… nie rezygnować z własnych granic tylko po to, by ktoś nas pokochał.

Bo jak powiedziała Szymborska – „albo go kocha, albo się uparła”. I my, kobiety, naprawdę czasem się uparłyśmy. Ale przecież miłość to nie kara. To nie walka o uwagę. To nie przetrwanie. To wybór. I szacunek do siebie.

A Ty? Zakochiwałaś się kiedyś z najbardziej absurdalnego powodu świata
Daj znać w komentarzu – podziel się swoją historią i pokaż innym kobietom, że wszystkie jesteśmy w tym razem.

Agnieszka Boryna
Autorka kursu dla kobiet Kobieta Niemożliwa. Pasjonatka zdrowego stylu życia. Pozytywnie nastawiona do życia. Obsesyjnie podążająca za swoim rozwojem osobistym. Pełna energii i przewlekle głodna życia. Uczy inne kobiety jak stać się autorką swojej biograf, żyć na własnych warunkach i osiągać to, co dla innych niemożliwe.

Sprawdź te powiązane posty

Red flags, na które trzeba uważać!

Red flags, na które trzeba uważać!

Relacje potrafią być piękne, rozwijające i pełne wsparcia… ale tylko wtedy, gdy opierają się na wzajemnym szacunku, odpowiedzialności i dojrzałości. Niestety wiele kobiet ignoruje niepokojące sygnały na początku, tłumacząc je „zauroczeniem”, „stresem w pracy” partnera...

czytaj dalej
Nie idealizuj swojego ex.

Nie idealizuj swojego ex.

Rozstanie boli. Nawet jeśli to była Twoja decyzja, nawet jeśli rozum mówi, że tak było lepiej – serce potrafi zaskoczyć. Zamiast ulgi pojawia się tęsknota, a za nią… idealizacja. Zaczynasz wspominać dobre chwile, tęsknić za czułymi gestami, śmiechem, wspólnymi...

czytaj dalej
Odczarujmy Coaching

Odczarujmy Coaching

Coaching był czymś, co zawsze mocno mnie interesowało. Jeśli obserwujesz mnie już jakiś czas to pewnie zauważyłaś, że rozwój osobisty jest moją pasją. Natomiast chciałam robić to najlepiej jak to możliwe, w zgodzie ze swoimi wartościami, mając na względzie dobro i...

czytaj dalej
Przekonania. Nasze czy nie nasze?

Przekonania. Nasze czy nie nasze?

W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się o przekonaniach. Cieszę się, że mamy coraz większą świadomość tego, że przekonania są, że rzutują na nasze życie, najczęściej w negatywny sposób, że nad przekonaniami można pracować, że można je zmieniać. Ja w swojej pracy często...

czytaj dalej

0 komentarzy

0 komentarzy

Wyślij komentarz